O tym meczu juniorzy "Trzciany 2000" muszą jak najszybciej zapomnieć. Po czterech niezłych meczach - trzech remisach i jednym zwycięstwie - zdarzyła sie dotkliwa porażka. Początek spotkania nie zapowiadał takiego rozwoju wypadków. Już w 5 minucie meczu Artur Zarzycki mógł strzelić gola, ale nie udało mu się wykorzystać sytuacji. Przez pierwsze pół godziny to nie gospodarze, ale zespół Trzciany miał optyczną przewagę. W 31 minucie meczu, po źle wyrzuconym aucie, piłkę otrzymali gospodarze. Ich akcja zakończyła się strzeleniem bramki. Minutę później była sznsa na wyrównanie, ale bramkarz "Beskidu" zdołał obronic strzał napastnika Trzciany. Na dwie minuty przed końcem połowy zegocinianie, po błędzie trzciańskiej obrony zdobyli druga bramkę. Pierwszy strzał napastnika bramkarz Daniel Widła zdołał odbić, ale dopitka znalazła drogę do siatki.

     Druga połowa to znaczna dominacja gospodarzy. Trzciańskim zawodnikom udawało się skutecznie bronić tylko przez pierwszy kwadrans. Potem aż sześć goli zdobyli zawodnicy "Beskidu", którym bardzo łatwo udawało się ogrywać trzciańską obronę i być w sytuacji sam na sam z trzciańskim bramkarzem. Tylko dzięki małej skuteczności żegocińskich napastników, którzy zmarnowali jeszcze przynajmniej trzy stuprocentowe sytuację, mecz zakończył się jednocyfrowym zwycięstwem gospodarzy.

    Trzciańskiej drużynie nie można odmówić ochoty do gry i ambicji. Tego dnia nie starczyło to jednak na bardzo dobrze grającą drużynę gospodarzy.

 
Walka o piłkę w środkowej strefie boiska. Bramkę "Beskidu" atakują napastnicy "Trzciany".
 
Groźna sytuacja pod bramką "Beskidu". Walka o piłkę pod bramką "Beskidu".

wstecz