Juniorzy - Sobolów - Trzciana 3 : 4.

    Cały mecz odbywał się podczas ulewnego deszczu, ale obie drużyny rozegrały interesujący i zacięty mecz. Pierwsza połowa rozpoczęła się od ataków zawodników Trzciany. Po kilku dobrych akcjach już w 13 minucie pojedynku, po solowej akcji Łukasza Krakowskiego, który ściągnął bramkarza i 2 obrońców do prawego rogu pola karnego, podał piłkę do kolegi z zespołu Krzysztofa Dziedzica i ten ze spokojem umieścił piłkę w bramce gospodarzy. Ich odpowiedź była natychmiastowa. Szybki kontratak po strzale, strzał na bramkę Daniela Widły i piłka tylko o kilka centymetrów minęła poprzeczkę.
   Ale drużyna Trzciany nie zwalniała tempa i w 18 minucie meczu, po szybkim rajdzie i solowej akcji Łukasz Krakowski podwyższył na 2 : 0. W 25 minucie trzciański zespół miał szansę na trzeciego gola. Prawy pomocnik Sebastian Ujejski z rogu pola karnego zagrał piłkę do Łukasza Króla, który z około 20 metrów lobował bramkarza gospodarzy, jednak trafił piłką w poprzeczkę.
    Najbardziej aktywny gracz gospodarzy Mariusz Kasprzyk w 28 minucie meczu dostał piłkę przed polem karnym,  strzelił silnie lewą noga i bramkarz Trzciany był bez szans.
      Wzmógł się deszcz, a gra stawała się coraz bardziej trudna. Dopiero w końcówce pierwszej połowy, w 42 minucie, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego przez Karola Grabowskiego podkręcona piłka była bezpośrednio wpadła do bramki rywali i Trzciana prowadziła już  3 :1.

Juniorzy - Sobolów - Trzciana 3 : 4. Juniorzy - Sobolów - Trzciana 3 : 4.
W takich okolicznościach padła pierwsza bramka meczu. Niebezpieczny kontratak gospodarzy.

 Juniorzy - Sobolów - Trzciana 3 : 4.

Juniorzy - Sobolów - Trzciana 3 : 4.

Radość Łukasza Krakowskiego po strzeleniu drugiej bramki.

Po tym strzale Mariusz Kasprzyk strzelił kontaktowego gola.

     Druga połowa meczu rozpoczęła się od ostrych ataków gospodarzy, lecz dzięki dobrej grze trzciańskich obrońców nie było większego zagrożenia pod ich bramką. Robert Grabowski, który zastępował trenera Bogdana Cholewę, dokonał zmiany na lewej pomocy, wprowadzając Ireneusza Grabowskiego. Ten pokazał się z dobrej strony i to po jego podaniu dobrze ustawiony   Sebastian Ujejski strzałem z około 13 metrów umieścił piłkę w bramce rywali.
    Zespół Sobolowa zagrzewany do gry przez trenera, podkręcił tempo akcji i zmusił drużynę Trzciany do defensywy. Gracze gospodarzy wykorzystali słaby moment w grze gości i po błędzie obrońców napastnik Sobolowa założył piłkarską "siatę" bramkarzowi Trzciany Danielowi Widle. Było  4-2. Ambitnie grający gospodarze w 78 minucie meczu, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego  zdobyli kontaktowego  gola. 4-3 Końcówka meczu była bardzo nerwowa. Zawodnicy Trzciany mieli okazję do podwyższenia wyniku, ale Adrian Kukla, który wszedł na boisko zastępując kontuzjowanego Krzysztofa Dziedzica (w wyniku starcia został nieprzepisowo faulowany), nie wykorzystał wyśmienitej okazji do umieszczenia piłki w bramce "Naprzodu".

Juniorzy - Sobolów - Trzciana 3 : 4.  Juniorzy - Sobolów - Trzciana 3 : 4.
Trzciańska drużyna (żółte koszulki) została w końcówce meczu
zepchnięta do defensywy.
Efektem przewagi gospodarzy była trzecia bramka, którą z bliskiej odległości - po rzucie rożnym - strzelili zawodnicy "Naprzodu".

 Tekst i foto: Dawid

    Powyższą relacją zadebiutował w serwisie Dawid, któremu dziękuję za współpracę i życzę dalszych udanych zdjęć i relacji z meczów drużyny LKS Trzciana 2000.

   

wstecz