Mecz juniorów: Trzciana - Sobolów 1 : 1.

   Mecz Trzciany (niebieskie stroje) z drużyną z Sobolowa był trudny dla obydwóch drużyn. Zawodnicy z Trzciany ze spokojem podeszli do tego spotkania, mając w pamięci poprzedni mecz z Łapanowem, w którym łatwo wygrali 5 : 0. Tym razem nie poszło ani tak  łatwo, ani tak dobrze.

 Trzciana - Sobolów 1 : 1.  Trzciana - Sobolów 1 : 1.

    Mecz rozpoczął się dla gospodarzy dość nieoczekiwanie, ponieważ zawodnicy z Sobolowa wykorzystali moment rozkojarzenia w szykach obronnych gospodarzy oraz brak porozumienia z bramkarzem i szybko strzelili pierwszą bramkę już w drugiej minucie tego meczu.
    Trzciańscy zawodnicy rzucili się do odrabiania strat, ale dobra postawa bramkarza gości - Mariusza Kasprzyka uniemożliwiała strzelenie wyrównującego gola.

 Trzciana - Sobolów 1 : 1. Trzciana - Sobolów 1 : 1.

   Całą pierwszą połowę tę niemoc gospodarzy nie umieli na szczęście wykorzystać gracze z Sobolowa, choć gra toczyła się pod dyktando trzciańskiej drużyny. Ataków było dużo, a gra robiła się coraz ładniejsza. Akcje trzciańskich napastników były składne i zwykle kończyły się strzałami na bramkę gości. Wynikiem 0 : 1 zakończyła się pierwsza połowa spotkania.
      W drugiej odsłonie tego pojedynku nadal dominowała Trzciana, która wciąż atakowała, a napastnicy gości nie mogli poradzić sobie z rosłymi obrońcami Trzciany. W 50 minucie gry grający w środku pomocy Marcin Ujejski, mógł wyrównać, ale niestety nie wykorzystał dośrodkowania od brata Sebastiana. Także goście mieli okazję do zdobycia bramki.

 Trzciana - Sobolów 1 : 1. Trzciana - Sobolów 1 : 1.

     Wszystkie ataki drużyny gospodarzy kończyły się na wysokości pola karnego, a bramkarz gości grał dobrze i pewnie zarówno na linii bramkowej, jak i na przedpolu.

Trzciana - Sobolów 1 : 1. Trzciana - Sobolów 1 : 1.

   Gdy do końca spotkania pozostało wiele czasu, trener trzciańskiej drużyny Bogdan Cholewa postanowił zmienić styl gry na bardziej ofensywny. Trzciana zmieniła ustawienie. Grała teraz trójką obrońców, czwórką pomocników oraz 3 napastników, których teraz wspomagał przesunięty z obrony Michał Kukla. To właśnie on kilkoma rajdami mógł zmienić niekorzystny wynik. Kiedy już się wydawało, że trzciańska drużyna zazna goryczy porażki,  w ostatniej minucie gry Michał Kukla atomowym strzałem pod poprzeczkę pokonał bramkarza gości i w ten sposób uratował swoją drużynę od całkowitego niepowodzenia. Jeszcze raz sprawdziło się piłkarskie przysłowie: "W piłkę gra się do końca". Ciężko wywalczony remis, po meczu, w którym Trzciana miała dużą przewagę, daje jeszcze  drużynie znad Sanki szansę na walkę o I miejsce w tabeli.

Foto i relacja: D.P.

wstecz