Zdecydowanym faworytem tego pojedynku, rozgrywanego na stadionie piłkarskim w Rdzawie, była "Victoria" Słomka - spadkowicz z A - klasy. Kierownictwo tej drużyny nie ukrywa, że celem klubu jest awans do wyższej klasy rozgrywek. Tydzień temu piłkarze "Victorii" wygrali z "Borkowianką" 2 : 0, potwierdzając tym samym swoje aspiracje. Z kolei dla ekipy gospodarzy mecz miał być sprawdzianem rzeczywistej wartości drużyny, która tak dobrze grała na zakończenie poprzedniej rundy rozgrywek, wygrała pierwszy mecz tej rundy, pokonując na wyjeździe   "Polonię" Wyżyce 1 : 0, a nieco wcześniej wygrywając pucharowy pojedynek z A-klasowym Kobylem 3 :1.

MINI FOTORELACJA

 
Pierwsza groźna sytuacja pod trzciańską bramką. Mocno niecelny strzał na bramkę "Victorii".

     Już pierwsze minuty meczu pokazały, że "Victoria" jest drużyną zdecydowanie lepiej zgraną i zdeterminowaną w walce o zwycięstwo. Przez pierwszy kwadrans mecz był wyrównany, ataki przeprowadzały na zmianę obie drużyny; przy czym groźniejsze sytuacje stwarzali napastnicy gości (np. w 10 minucie dogodną sytuację zmarnował środkowy napastnik strzelając nad poprzeczką bramki Widły, a 5 minut później bardzo dobra interwencja trzciańskiego bramkarza uratowała gospodarzy od utraty bramki).

 
Jedna z nielicznych okazji trzciańskiej drużyny do strzelenia gola. Rzut wolny na trzciańską bramkę.

     Także dwie sytuacje strzeleckie zmarnowali zawodnicy Trzciany. Najpierw w 18 minucie groźnie, ale nad poprzeczką strzelił z dalszej odległości Bogdan Solarz, a minutę później z ośmiu metrów nie zdołał skutecznie strzelić Wojciech Kowalski, także przenosząc piłkę nad poprzeczką. Wreszcie w 22 minucie spotkania padł gol. Po rzucie rożnym z prawej strony trzciańskiej bramki piłka minęła kilku obrońców, ale dopadł ją Grzegorz Płachta i z bliskiej odległości wpakował do siatki Daniela Widły. "Victoria" atakowała nadal i tylko dzięki bardzo dobrym interwencjom młodego bramkarza Trzciany wynik 1 : 0 utrzymał się do 35 minuty meczu. Wtedy to za podcięcie napastnika gości na polu karnym sędzia podyktował rzut karny, który pewnie wyegzekwował Arkadiusz Zydroń i w ten sposób "Victoria" prowadziła już 2 : 0. W 40 minucie Trzciana mogła zdobyć bramkę, ale po ładnej główce trzciańskiego napastnika bramkarz gości Tomasz Lechowicz zdołał sparować piłkę na rzut rożny.

 
Po tym zagraniu obrońcy sędzia podyktował rzut karny dla gości. Radość piłkarzy Victorii po strzeleniu czwartej bramki.

   Trener trzciańskiej drużyny próbował poprawić grę swojej drużyny dokonując w II połowie kilku zmian. Na boisko weszli: doświadczony Rafał Kukla i wysoki Tomasz Gomółka. W ciągu pierwszych dwóch minut drugiej połowy było bardzo groźnie pod trzciańską bramką i tylko skuteczne interwencje Daniela Widły uratowały trzciański zespół od utraty dalszych goli. W 68 minucie meczu Trzcianę od straty gola uratował słupek. Rosła przewaga drużyny gości, którzy szanowali piłkę, grali mądrze i panowali nad przebiegiem meczu. W 72 minucie spotkania goście zdobyli trzecią bramkę po ładnej akcji lewym skrzydłem i strzałem Krzysztofa Kobyłeckiego z bliskiej odległości. Dwie kolejne zmiany w trzciańskiej drużynie (weszli: Dominik Kłósek i kilka minut później Robert Grabowski) nieco poprawiły grę drużyny gospodarzy, którzy ambitnie dążyli do zdobycia honorowego gola. Nie stworzyli jednak sobie żadnej stuprocentowej sytuacji. Dla odmiany w ostatniej minucie meczu, po akcji prawą stroną boiska i płaskim dośrodkowaniu z bliskiej odległości piłkę do trzciańskiej bramki skierował Grzegorz Płachta. Tak więc pewne i wysokie zwycięstwo odnieśli goście potwierdzając A-klasowe aspiracje. Z porażki z "Victorią" nie trzeba robić tragedii, bo zespół Trzciany nie grał aż tak źle; brak ogrania i brak pomysłu na zespołową grę w ataku oraz niewykorzystane sytuacje w I połowie meczu, spowodowały porażkę. Za tydzień lokalne derby - mecz na wyjeździe z KS "Beskid" Żegocina.

wstecz