Liga juniorów - mecz Trzciana - "Dabrovia" Dąbrowa Tarnowska.

    Nasi juniorzy tym razem dostali "piątkę"...Co ciekawe od czterech ostatnich meczów nie schodzą poniżej "czwórki", a trafiały im się nawet "szóstki"... Zbliża się koniec roku szkolnego i z taką średnią (4,75) mogli by liczyć na świadectwo z wyróżnieniem, takowego jednak nie otrzymają, bo boisko to nie szkoła, a "piątki" i "szóstki" to nie oceny, lecz stracone bramki, tutaj nie ma egzaminów poprawkowych, niezmienne jest tylko to, że za błędy i pomyłki ponosi się karę. .A kara w tym przypadku była surowa.
     Mecz z "Dąbrovią" Dąbrowa Tarnowska zapowiadany jako mecz o tzw. "pietruszkę" dla zawodników Trzciany miał być szansą rehabilitacji za ostatnie niepowodzenia i okazją do podziękowania kibicom, w ostatnim meczu na własnym boisku za doping i wsparcie w całym sezonie. Miał być, ale taki nie był, bo rehabilitacji nie było a kibice również zawiedli. Zacznijmy od początku. Pogoda w Rdzawie o godz.11 była iście tropikalna, co zapowiadało ciężki bój. Pierwsza jedenastka trzciańskiej drużyny w tym meczu była jedenastką, która najprawdopodobniej będzie zaczynała następny sezon, spowodowane to było absencją na meczu zawodników starszych, w tym roku kończących wiek juniora. Zawodnicy Trzciany próbowali do meczu podejść na luzie, jednak już pierwsze minuty zrewidowały to podejście, gdyż goście walczący jeszcze o cenne punkty nie mieli zamiaru odpuszczać. Już od początku w poczynaniach naszej drużyny widać było wszechobecny chaos i niezgranie szczególnie formacji obronnej. Po niewykorzystaniu przez naszą drużynę paru dogodnych sytuacji przyszła bramka dla gości... W tej chwili można by rzec: "Historia lubi się powtarzać" i "niewykorzystane sytuację zawsze się mszczą?...Były to jednak dopiero złego początki, bo najgorsze miało nadejść później. Niektórzy nasi zawodnicy już po kilkudziesięciu minutach gry zaczynali "ciężko oddychać" i tylko asystowali przy poczynaniach zawodników "Dąbrovi", która najwyraźniej wywęszyła swoją szansę i strzeliła drugą bramkę... Do przerwy wynik brzmiał 0:2 i nastroje w szatni gospodarzy nie mogły być dobre, bo choć wynik nie był ważny, to gra była daleko odbiegająca od założeń przedmeczowych. Była reprymenda dla "chodzących po boisku", zmiana w szykach obronnych (Andrzej Grabias zmienił Karola Śliwę) i mobilizacja przed drugą odsłoną. Scenariusz drugiej połowy był podobny do pierwszej.

       Liga juniorów - mecz Trzciana - "Dabrovia" Dąbrowa Tarnowska.  Liga juniorów - mecz Trzciana - "Dabrovia" Dąbrowa Tarnowska.
Liga juniorów - mecz Trzciana - "Dabrovia" Dąbrowa Tarnowska. Liga juniorów - mecz Trzciana - "Dabrovia" Dąbrowa Tarnowska.
Liga juniorów - mecz Trzciana - "Dabrovia" Dąbrowa Tarnowska. Liga juniorów - mecz Trzciana - "Dabrovia" Dąbrowa Tarnowska.

     Mimo walki i zaangażowania niektórych zawodników obraz gry wiele się nie zmienił. Nasi zawodnicy stworzyli sobie dogodne sytuacje, ale je zmarnowali (Łukasz Król, Sebastian Ujejski). Goście natomiast grali konsekwentnie i strzelali kolejne bramki, padające często po rażących błędach naszych obrońców (strata Bartłomieja Kukli) i słabej gry w destrukcji całego zespołu. Wynik w końcowych minutach brzmiał 0:5 i wtedy Sebastian Ujejski zdołał wywalczyć rzut karny, który pewnie wyegzekwował Michał Poznański... Honor uratowany? Może nie całkiem, ale na pewno był to miły akcent na koniec. Później nie wydarzyło się już nic emocjonującego i sędzia zakończył spotkanie, o którym powinno się zapomnieć.

  Liga juniorów - mecz Trzciana - "Dabrovia" Dąbrowa Tarnowska. Liga juniorów - mecz Trzciana - "Dabrovia" Dąbrowa Tarnowska.
 
  Liga juniorów - mecz Trzciana - "Dabrovia" Dąbrowa Tarnowska. Liga juniorów - mecz Trzciana - "Dabrovia" Dąbrowa Tarnowska.

    Kolejny raz nasi juniorzy przekonali się, że I liga to nie przelewki, a futbol jest grą błędów. Niektórzy muszą zdać sobie sprawę, że pewnych umiejętności trzeba się uczyć na treningach, a nie na meczach, bo tylko systematyczna praca daje efekty, a u niektórych brak tej systematyczności wyraźnie był widoczny w tym meczu. Teraz chłopakom zostaje mecz w Zakliczynie - jeszcze jedna próba odzyskania honoru? Oby tym razem się udało. Później przyjdzie czas na przemyślenia, wyciąganie wniosków i obranie kolejnych celów na przyszły sezon, bo ewidentnie te cele są potrzebne, gdyż "na luzie" to my grać nie potrafimy... albo nie chcemy tego pokazać. Dużo pracy przed nami, ale najważniejsze to się nie poddawać... Nadzieja umiera ostatnia!!!

   

DRUŻYNA JUNIORÓW LKS TRZCIANA 2000 >>>

Tekst: Łukasz Król, Foto: Dawid Poznański

wstecz