EMILIA LAIK

Emilia Lalik

EMILIA  LAIK
(1922 - 1987)

     Emilia Lalik, z domu Wołowiec, urodziła się w Leszczynie. Jej ojciec był w  wójtem tej wsi w czasie I wojny światowej Ukończyła 7 klas miejscowej szkoły. Choć była zdolna, nie mogła się uczyć dalej, bo w domu była bieda. Pracowała więc w gospodarstwie ojca. W 1945 roku wyszła za mąż, za miejscowego gospodarza, Szymona Lalika. Została matką czworga dzieci. Zdolności artystyczne odziedziczyła po swoim ojcu.
      Od najmłodszych lat pisała wiersze i układała przyśpiewki oraz okolicznościowe przemówienia. Nie było w Leszczynie większej imprezy, podczas której nie wykorzystywano by jej tekstów. Napisała nawet dla miejscowego teatrzyku amatorskiego scenariusz "Wesela wiejskiego".
Od 1980 roku była członkiem, działającego przy żegocińskim Gminnym Ośrodku Kultury, Koła Twórców Ludowych. Od tego też czasu zaczęła gromadzić swoje wiersze. Dzięki temu możliwe stało się wydanie, w dziesiątą rocznicę jej śmierci, tomiku wierszy zatytułowanego "Polskie kwiaty".

     Jej wiersze, tchnące wielkim umiłowaniem leszczyńskiej przyrody, domu rodzinnego, prostotą słowa i rymów, potrafią dziś jeszcze wzruszyć i dostarczyć radości. W niektórych wykazała się dużym poczuciem humoru i bystrą obserwacją realiów wsi, w której przyszło jej żyć. Jej poezja i hafty (druga jej pasja) znalazły wielokrotnie uznanie jurorów różnych konkursów. Wiersz "Fiołek" został wyróżniony w konkursie czasopisma "Wieści".

 Emilia Lalik. Fotografia ślubna.
Rękopis wiersza "Fiołek". Okładka tomiku wierszy "Polskie kwiatry".

WIERSZE

Polskie kwiaty

Pójdźcie więc do nas, Wy polskie kwiaty,
Niech Was obejmę w ramiona.
Wy polskie kwiaty, które przed laty
Kraj nasz tuliły do łona.

Wy polskie kwiaty z Monte Cassino,
Wy spod zwycięskiej Warszawy.
Wy z Westerplatte i Wy znad Oki,
Co zdobyłyście dość sławy.

Naszej Ojczyzny synowie drodzy!
Purpurą krwi Waszej kwiaty rozkwitły,
Duchem byliście bogaci, a w broń ubodzy,
Sercem wygrywaliście bitwy.

Wy nie zginiecie w naszej pamięci,
Wy, najpiękniejsi z kwiatów.
Dopóki polska krew płynąć będzie
W sercach nas, wiernych Polaków.

Miłości i krwi nie żałujecie
Dla drogiej polskiej ziemi.
Kwitnąć i wonieć nie przestaniecie,
Bo wyście solą ziemi.
Dlaczego...

Dlaczego kocham Ciebie
Ty moja droga wiosko?
Boś Ty rodzinna moja
I wszystko tu jest Polską.

To pole zaorane, ten las obok za miedzą,
Łan zboża się kołysze w nim chabry, maki siedzą.
Te kwiaty polne obok, co się wśród trawy bielą,
Te wierzby pochylone strumyk od łąki dzielą.

W oddali białe brzozy plątają swe warkocze,
I kuropatew stadko i bekas tam terkocze.
Nawet, gdy idę drogą, tu wszystko mi jest drogie,
Tu żyję pośród swoich i pędzę życie błogie.

I jak nie kochać tej wioski,
I jak nie kochać jej ludzi,
Gdzie dzwon z kościelnej wieży
Ze snu mnie zawsze budzi.

Tu powiew wiatru zdrowy
Z pól zapach chleba niesie
I słowik tam w jaśminie,
I ptak w znajomym lesie.

To wszystko sercem kocham,
To moja droga wioska.
Rozumie moja dusza,
Że to jest właśnie Polska !

W 10 ROCZNICĘ ŚMIERCI EMILII LALIK - POETKI Z LESZCZYNY

Taką zostaniesz w naszej pamięci
Jak kwiat podcięty, złamany
odeszłaś z naszego grona.
I uleciała wraz z tobą
poezja nasza ludowa.
Jak żar słoneczny
wprost padający na żniwne pola,
tak przepojone żarem miłości do ziemi - matki
byty Twe strofy, byty Twe słowa.
Po raz ostatni recytowałaś tu, w naszym gronie,
pełna zapału, pełna nadziei i dobrych chęci.
Taki nam obraz pozostawiłaś,
taką zostaniesz w naszej pamięci.
Na Twej mogile znicze zapłoną
kielichy kwiaty pochylą czule.
I my żegnamy Ciebie milczeniem,
niemą modlitwą -
Żegnaj poetko ludowa!


       Wiersz ten napisała na cześć zmarłej przed 10 laty Emilii Lalik - poetki ludowej z Leszczyny Anna Łękawa - poetka ludowa z Łąkty Górnej. Dopiero teraz ukazał się, wydany nakładem Urzędu Gminy w Trzcianie, jej jedyny tomik wierszy zatytułowany "Polskie kwiaty". - Gdyby nie to, że nie miała wykształcenia, mogła być drugą Konopnicką - tak powiedział o swojej mamie Józef Lalik, najstarszy syn poetki. W niedzielne wrześniowe popołudnie, w jego domu, słucham opowieści znanego w okolicy przedsiębiorcy, o jego mamie. - Mama urodziła się tu, w Leszczynie, w 1922 roku - snuje opowieść. Jej ojciec nazywał się Wołowiec i w czasach I wojny światowej był sołtysem w Leszczynie. Jego pierwsza żona zmarła na chorobę zakaźną. Był na zsyłce na Syberii. Po powrocie powtórnie się ożenił i właśnie z tego małżeństwa pochodziła Emilia. Wołowiec miał trojkę dzieci. Mimo, że był, jak na owe czasy, wykształconym człowiekiem, to jednak w jego domu panowała bieda. Ojciec nie mógł więc łożyć na wykształcenie swoich dzieci. Emilia ukończyła jedynie wszystkie klasy miejscowej szkoły ludowej. Musiała pozostać w domu i pracować w gospodarstwie ojca. Gdy tylko skończyła się wojna, wyszła za mąż za Szymona Lalika - miejscowego
gospodarza i przeniosła się do jego domu. Tu, w dziewięciohektarowym gospodarstwie pracy było co niemiara. Musiała się też poświęcić swoim ukochanym dzieciom, a urodziła ich czworo: Józefa, Stanisława, Renatę i Marię. Mimo tego znajdowała czas na to, by wieść rozwinięte życie towarzyskie i angażować się w prace społeczne. Działała w leszczyńskim Kole Gospodyń Wiejskich i teatrzyku amatorskim. Napisała nawet dla niego scenariusz tradycyjnego wesela wiejskiego. Uczyła tańców regionalnych, m.in. "Szewca" i "Kowala". Robiła wspaniałe hafty, z których słynęła w okolicy. Potrafiła robić znakomite wypieki, chodziła więc po weselach jako kucharka. Często asystowała przy porodach zwierząt gospodarskich, bo i na tym znała się, jak mało kto. Nie liczyła sobie pieniędzy ani czasu. Była bardzo uczynna i wrażliwa na krzywdę ludzką. Przede wszystkim jednak okazała się bardzo uzdolnioną poetką, niezrównaną wprost w układaniu okolicznościowych przemówień, przyśpiewek i wierszy. Nie było w Leszczynie większej imprezy, by nie wykorzystywano jej literackiej twórczości. Jej pierwsze strofy powstały jeszcze w czasach szkoły podstawowej. Niestety nie zachowały się żadne z nich. Potem zaczęła układać pieśni kościelne i modlitwy adoracyjne. Od 1980 roku była członkiem, działającego przy Gminnym Ośrodku Kultury w Żegocinie, Koła Twórców Ludowych. Dopiero wtedy pomyślała o tym, by zachować kartki papieru zapisane jej wierszami. Dzięki temu stało się możliwe pośmiertne wydanie tomiku jej wierszy zatytułowanego "Polskie kwiaty".
      - Mama otrzymywała natchnienie czasem nawet w dziwnych okolicznościach - wspomina jej drugi syn Stanisław. Zdarzało się na przykład, że dojąc krowy prosiła nagle: "Przynieś kartkę papieru, ołówek i pisz !". Tak w stajni, oborze, na polu spisywałem czasem jej wiersze. Właśnie u pana Stanisława Lalika mogłem zobaczyć kilka luźnych kartek papieru, często już pożółkłych zapisanych jej charakterystycznym pismem z literką "k" pisaną bardzo podobnie do dużego "R". U niego też zobaczyłem kilka innych rodzinnych pamiątek po zmarłej 3 stycznia 1987 roku poetce. Były to głównie fotografie zrobione z okazji jej ślubu, a także podczas pobytu w sanatorium. Z jednego ze zdjęć patrzy na nas młoda kobieta ubrana w ciemną suknię z białym koronkowym kołnierzem trzymająca naręcze polnych kwiatów. W tle pień brzozy i charakterystyczny, leszczyński krajobraz. Zachwyciło mnie to zdjęcie. Oddaje bowiem wszystko to, czym można scharakteryzować twórczość poetki.
       Wiele jej wierszy powstało pod wrażeniem piękna ojczystej przyrody, zwłaszcza kwiatów. W wierszu "Kwiaty w świecie" autorka pisze:
Kwiat to serce, to szczęście, to radość.
Kwiaty niosą ze sobą uczucie.
Bierzesz kwiaty, przyjemności zadość.
Bo bez kwiatka tak smutne jest życie.
Chcesz dać kwiaty - serce ci się budzi,
Patrzeć na nie jest ci bardzo miło,
Bo kwiat żywy - wspaniały gest ludzi,
A bez kwiatów tak by się nudziło !

      Jeden z tych wierszy, zatytułowany "Fiołek" zdobył nawet uznanie jurorów ogólnopolskiego konkursu poetyckiego ogłoszonego przez redakcję czasopisma "Wieści". Ale nie tylko kwiaty zachwycały poetkę. Z jej żarliwych wierszy przebija także umiłowanie domu rodzinnego. W wierszu pt. "Rodzinny dom" można znaleźć taki fragment:
W mojej Leszczynie, tuz przy kaplicy,
Stoi mój domek rodzinny.
Ze wszystkich domów on mi najdroższy,
Piękny, przytulny i inny.
Duże ma okna, ładne balkony,
W słońcu się szyby lśnią,
Gdy patrzę na cię nasz mity domku
Oczy mi błyszczą łzą.
A czyjeś ręce cię zbudowały,
Czyjeś cię dźwigały siły.
To moich rodziców kochane ręce
Tak pracowite były.
A na podwórku mojego domku
Jest zabytkowa kaplica.
W niej mieszka najdroższa nasza sąsiadka
Matka Najświętsza Dziewica.
l przy kochanych moich rodzicach
Szczęśliwie żyję sobie,
Nie opuszczę cię domku rodzinny,
Aż chyba spocznę w grobie.

      W wierszu, który poetka zatytułowała "Dlaczego" wyjaśnia powód, dla którego napisała sporo wierszy o swojej rodzinnej Leszczynie.
Dlaczego kocham Ciebie
Ty moja droga wiosko?
Boś Ty rodzinna moja
I wszystko tu jest Polską.
To pole zaorane, ten las obok za miedzą,
Łan zboża się kołysze w nim chabry, maki siedzą.
Te kwiaty polne obok, co się wśród trawy bielą,
Te wierzby pochylone strumyk od laki dzielą.
W oddali białe brzozy plątają swe warkocze,
I kuropatew stadko, i bekas tam terkocze.
Nawet, gdy idę drogą, tu wszystko mi jest drogie,
Tu żyję pośród swoich i pędzę życie błogie.
I jak nie kochać tej wioski,
I jak nie kochać jej ludzi,
Gdzie dzwon z kościelnej wieży
Ze snu mnie zawsze budzi.
Tu powiew wiatru zdrowy
Z pól zapach chleba niesie
I słowik tam w jaśminie,
I ptak w znajomym lesie.
To wszystko sercem kocham,
To moja droga wioska.
Rozumie moja dusza,
Że to jest właśnie Polska!

      Nie brakło w jej twórczości wierszy poświęconych problemom czasów, w których żyła poetka. Gdy w latach osiemdziesiątych, w latach polskiego kryzysu gospodarczego, brakowało wszystkiego, zniecierpliwiona tym faktem literatka napisała wiersz pt. "Wszystko!".
Wszystko będzie! - pisze prasa
Gdy wyjdziemy tylko z dołka.
Będzie kuźnia w Pacanowie
Na podkowy dla Koziołka!
Wszystko będzie! -przemawiają
Optymiści, optymistki -
Tylko skończy się nasz kryzys,
Zaraz dobrze będzie wszystkim!
Wszystko wróci znów do normy,
Każdy życiem się zachwyci,
Gdy zwiążemy koniec z końcem!
Zęby znów nie brakło nici!
Będzie olej, kalesony,
Będzie mięso, dobre dżemy!
Żyć nam będzie! Nie umierać!
Chyba, że.... nie dożyjemy....
       Nie brakowało poetce poczucia humoru. Potrafiła być bystrą obserwatorką realiów sadowniczej wioski, jaką jest Leszczyna. Pisała o nich chociażby w wierszach: "Wioska sadownicza" i "Problem sadowniczej wioski". Jej satyra dotykała też nowobogackich mieszkańców wsi, którzy pomimo względnego bogactwa narzekają na biedę. Wiersz nosi tytuł "Bieda". Oto jego obszerne fragmenty:
Jaki to kłamca dziś każdy człowiek !
W gardle go dusi, huczy mu w głowie!
Od czego? - pytam. - Od biedy ! -powie.
Widzę tę biedę na każdym kroku.
Tamten ma złoto, a ten samochód.
Ten ma dolary, ten forsę po to,
Aby za chwilę zamieniają w złoto.
/..,/
Co rok nad morze i zagranica.
Wczasy, biesiady, życie nad stan,
Luksusy w domu. On - biedny pan !
/.../
Szynki i mięsa, chleb i kiełbasy!
Dzisiejsza bieda, dzisiejsze czasy!
Sam chleb nie papa! Prędzej bułeczka!
Baleron chudy albo szyneczka!
Przemyśl przeszłość, pogadaj z dziadkiem!
Czy nie przesadzasz z biedą przypadkiem?
Czyś widział człeku w swym życiu głód,
Żebyś go biedą dziś nazwać mógł?!
Świat jest szalony, skłócony wokół,
Kłamstwo i zazdrość na każdym kroku!
Dokąd zdążają? Wy może wiecie,
Ci wszyscy ludzie na bożym świecie?
Bo im dobrobyt życie wypacza,
Im się od tego w głowie przewraca!
Chociaż Ty nie kłam światu bożemu!
Dzisiejszej biedy - to życz każdemu!

     Emilia Lalik było kobietą wszechstronnie uzdolnioną. Niewątpliwie jednak poezja była dla tej prostej, wiejskiej kobiety czymś bardzo ważnym. Czując zbliżającą się śmierć poetka w wierszu "Moje pióro" odniosła się do tej sprawy pisząc:
Pióro moje jak wrzeciono
Snuje wiersza nić,
Uczepiony w ziemię serca
Korzeń musi tkwić, by żyć !
Wciąż wyciągam z owej ziemi
Długość uczuć, myśli,
A tymczasem ręka moja
Piórem słowa kreśli, by żyć !
Świata zjawy, podziwianie
Czuję w swoim wnętrzu.
Świat się zmienia: zieleń... mróz,
Koniec nitki już!
Już wezbrało me wrzeciono,
Teraz zwijaj nić,
By żyć, czuć... i być !

      Nie dane było poetce zbyt długie życie. Zmarła, po rocznej chorobie, w wieku zaledwie 65 lat. Choroba współczesnych cywilizacji - nowotwór - przerwała jej nić życia. Życia krótkiego, ale jakże pięknego. Pięknego dlatego, że miała wspaniałych rodziców, dlatego, że mogła urodzić i wychować czwórkę dzieci. Pięknego także dlatego, że mogła pomagać innym i dostarczać im radości z pisanych na różne okazje wierszy i przyśpiewek. Pięknego, bo ściśle związanego z przyrodą i jej twórcą - Bogiem.
      Jej grób na leszczyńskim cmentarzu zdobi sentencja: "Bądź wola Twoja". Takiej właśnie sobie zażyczyła, gdy umierała w rodzinnej Leszczynie. Już przez 10 lat odwiedzają ten grobowiec jej dzieci i wnuki oraz sąsiedzi i znajomi. To właśnie im poświęciła swoje pracowite życie. Odwiedzą i w tym roku wznosząc do Boga modlitwę za zmarłą, paląc znicze i przynosząc ,tak przez nią ulubione, polskie kwiaty. Znów będzie tak, jak napisała w wierszu jej koleżanka Anna Łękawa:
Na Twej mogile znicze zapłoną
kielichy kwiaty pochylą czule.
I my żegnamy Ciebie milczeniem,
niemą modlitwą -
Żegnaj poetko ludowa !

Tadeusz Olszewski "Merkuriusz" 1997 r.

Źródła:
1.
Archiwum domowe państwa Lalików.

[KULTURA]           [LESZCZYNA]        [BIOGRAMY]