Zmienne nastroje przeżywali kibice, którzy przyszli 22 sierpnia 2004 roku na stadion piłkarski w Tarnawie obserwować ligowy mecz "Tarnavii" z KS "Trzciana 2000". Obie drużyny nie zagrały w najsilniejszych składach. Mecz był zacięty i emocjonujący, choć nie stał na zbyt wysokim poziomie.

     Przez pierwszy kwadrans pojedynku obie drużyny nie zdołały stworzyć sobie dogodnych sytuacji strzeleckich. Ale w 15 minucie meczu padła bramka dla Trzciany. Po błędzie obrony "Tarnavii" piłkę w bramce gospodarzy umieścił Daniel Halota i Trzciana objęła prowadzenie 1:0. Przez kolejne dziesięć minut obie drużyny wzajemnie przeprowadzały ataki, ale groźniejsza była drużyna Trzciany, która mogła w 25 minucie meczu prowadzić już 2 : 0. Niestety strzał Krzysztofa Bębenka głową, po centrze z rzutu wolnego, wylądował na słupku. Kilka minut później po rzucie rożnym groźną sytuację stworzyli gospodarze i zdołali wyrównać na 1:1. Następne dwa groźne kontrataki wyprowadzili zawodnicy Trzciany, ale nie zakończyły się one powodzeniem.

     Pod koniec I połowy zaczął padać deszcz, co nieco utrudniło grę zawodnikom obu drużyn. Zanim sędzia zakończył pierwszą połowę, Trzciana mogła wyrównać, a nawet objąć prowadzenie. W obu przypadkach dogodnych sytuacji znów nie wykorzystał Krzysztof Bębenek, najpierw pudłując w sytuacji sam na sam z bramkarzem "Tarnavii", a dwie minuty później jego strzał zdołał zablokować obrońca gospodarzy. Po raz kolejny sprawdziło się powiedzenie, że nie wykorzystane sytuacje się mszczą. Po jednym z kontrataków zawodnik Tarnavii został przewrócony w polu karnym na ziemię przez obrońcę Trzciany i sędzia podyktował rzut karny, pewnie zamieniony przez napastnika Tarnavii na gola. Wynikiem 2:1 zakończyła się pierwsza połowa tego spotkania.

   Początek II połowy to wyrównana gra. Pojedynek nabrał zaciętości. Gra stawała się coraz twardsza, było sporo fauli. W 52 minucie meczu kolejną 100 procentową sytuację zmarnował napastnik Trzciany, który mając przed sobą tylko bramkarza gospodarzy, będąc na wprost bramki, strzelił z około 10 metrów ponad bramką. Po kilku minutach w zespole Trzciany nastąpiła zmiana. W miejsce Krzysztofa Bębenka wszedł Rafał Kukla. Powoli jednak wzrastał napór gospodarzy. Trzciańska obrona popełniała sporo błędów, których nie wykorzystali zawodnicy "Tarnavii". Na dziesięć minut przed zakończeniem spotkania ustalony został wynik końcowy. Po kolejnym błędzie trzciańskiej obrony tarnawski napastnik przelobował Daniela Kuklę i było już 3:1 dla gospodarzy. Potem "Tarnavia" miała jeszcze jedną doskonałą okazję do podwyższenia wyniku, ale strzał napastnika gospodarzy znakomicie obronił trzciański bramkarz. W końcowych minutach meczu przycisnęła Trzciana, ale zdołała wywalczyć jedynie kilka rzutów rożnych.

    Tak więc drużyna z Trzciany przegrała już trzeci swój mecz w tym sezonie ligowym. Trzy strzelone bramki i aż osiem straconych powodują, że "Trzciana 2000' lokuje się w końcówce tabeli bocheńskiej B-klasy. Na usprawiedliwienie zawodników z Trzciany trzeba dodać, że wszystkie dotychczasowe mecze rozegrali na obcych stadionach. Niebawem powrócą jednak na swój stadion w Rdzawie i wtedy - niesieni dopingiem publiczności - powinni zacząć wygrywać. Kolejny mecz drużyna zagra 29 sierpnia br. z "Tęczą" Świniary, mamy nadzieję już na własnym stadionie w Rdzawie.

MINI FOTORELACJA

I POŁOWA

Atak drużyny z Trzciany. Pojedynek w środkowej strefie boiska.
Obrońća Trzciany powstrzymał atak "Tarnavii". Rzut wolny dla "Tarnavii".
II POŁOWA
Padający około 20 minut deszcz utrudnił nieco warunki gry. Tym razem obrona Trzciany powstrzymała atak gospodarzy.
Kolejna groźna sytuacja pod bramką Daniela Kukli. Także ten strzał napastnika "Tarnavii" minął bramkę gości.

    LKS "Trzciana 2000" (niebiesko-czarne stroje) zagrał w tym meczu w składzie: Daniel Kukla (bramkarz), Sławomir Dudzic, Krzysztof Szewczyk, Robert Grabowski, Andrzej Wołowiec, Paweł Chmielek, Dawid Halota, Daniel Zarzycki, Krzysztof Bębenek (od 58 min. Rafał Kukla), Radosław Wójcik, Kamil Sroka.

wstecz